Od niedzieli do wtorku spędziłam miło czas w górach (Brenna), oczywiście nie mogło zabraknąć tam Magmy ...
No więc tak: Wiedziałam że Magma dobrze nie znosi podróży autem, więc poszłam do weterynarza aby mi dał jakieś tabletki uspakajające dla psa, oczywiście dostałam je, podałam tak jak kazał. Nadszedł dzień wyjazdu- auto zostało zapakowane w torby, pies wszedł do bagażnika, gdzie miała legowisko i potrzebne rzeczy. Ledwo co wyjechaliśmy już słyszeliśmy ' jęki' Magmy (szczerze nie wiem czemu ona tak straszliwie piszczy jak jedziemy autem, niby ten jęk jest tak przeraźliwy, a macha ogonem) oczywiście obróciłam się i zaczynam ją głaskać i tulić ledwo co- uspokoiła się trochę, więc jest przez chwilę 'spokój', pomijając to że tabletki praktycznie nie działały. Dotarliśmy na miejsce, gdzie właścicielka noclegów od razu zaznaczyła że na terenie pies ma się nie załatwiać, więc wyszłam nieco wcześniej, a rodzice podjechali autem pod samą bramę, Magma zrobiła siku i stałam tam jeszcze trochę żeby załatwiła ' konkretniejsze' sprawy, dość długo stałam i nic, no to pomyślałam że może nie ma ochoty. Przechodzę przez 'wrota' i piesek nagle sobie przypomniał że trzeba
tabletki były do niczego, nic nie pomogły ;< Ale mino to było super, pies szczęśliwy, ja też. W końcu nauczyłam ją nowej sztuczki ' pokaz język' ..... Kocham kliker ♥
Ale było super, ciągłe spacery, spanie do 14, z przerwą na wyjście z psem, treningi, i nawet ładnie rana po szyciu się zagoiła ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz