Przyszłyśmy szczęśliwe wybiegane, zmarznięte z ''mini szkolenia '', pies napił się i położył, ja oczywiście weszłam sobie na fb, zjadłam obiad, poszłam oglądać telewizje, i pora coś zrobić z psem, no więc wołam ją ... Pies idzie zmarnowany kulejąc, napisałam do znajomej, bo niezłego stracha miałam ( xd), No to po rozmowie, kazałam jej się położyć na bok i '' naciągałam'' jej delikatnie każdy staw po kolei ,żeby zobaczyć na który Magma kuleje, i nic. Nie odskakiwała przy żadnym w każdej łapie ( KOŚCI TEZ SPRAWDZAŁAM) ... Dobra nic jej nie jest, to ćwiczymy ... Łapy lewej nie chciała mi podać, to sprawdziłam czy w poduszkach nic nie ma wbitego, i czy ma całe. No całe poduszki ma. Znajoma mi napisała że możliwe że jutro jej przejdzie, dlatego teraz nie będe nic kombinowała, dam jej po prostu spokój, i może jej przejdzie ...
Nie będziemy na razie biegać, kuurde, tylko teraz frisbee odpada, a taka byłam podjarana ...xd
Dobrałyśmy się ja w szynie, a ona coś sobie naciągneła (chyba).
Zdjęcie: Ania Filipiak
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz