Od początku: Magma coraz lepiej sobie radzi z frisbee, zaczyna jarzyć że trzeba wyskoczyć żeby złapać -a nie czekać aż opadnie (jak to wcześniej robiła). Rzuty już sa na dalsze odległości, tylko ten dupiaty gumowy dysk skręca na wszystkie strony przy dalszych rzutach. Trzeba by było kupić jakiś fajny a lekki na początki. Ogółem Magma już potrafi skakać przez noge za dyskiem, uczymy się na razie od niej odbijać. Próbujemy wskakiwac na plecy, ale coś kiepsko to na nam idzie, bo pies jest już zrażony. Jak była mała to wiadomo szczyl się cieszył jak ktoś przyszedł do domu, i skakała po nogach, a rodzice na nią wrzeszczeli, bo przecież dla nich były ważniejsze czyste spodnie niż relacje z psem. Ale dobra mniejsza z tym. No i wracając do tematu Magma na razie jest na etapie wchodzenia mi na brzuch z wielkim oburzeniem - dlaczego ona ma wchodzić na brzuch?! po co to komu?! xd Ogółem coraz lepiej się dogadujemy, pies zaczyna rozumieć że ja tu ' rządzę'. Skupia większą uwagę NA MNIE.
Noo i byłyśmy z kudłaczem u weta (już dawno nawet), stwierdził że trzeba jechac z Magmą na odkamienianie, i pies dostawał te całe pałeczki ' dentasticks ' i po kamieniu ani śladu. To możliwe ?
| Haa, patrzy na mnie, patrzy xd |
